Tragicznie zakończyła się wyprawa żagańskich "Bobrów” na Papuę Nową
Gwineę. We wtorek zmarł jej uczestnik Jacek Wiśniowski. Zdobyli kolejną
jaskinię. Spełnili marzenie. Szczęśliwi wracali do
kraju. W samolocie Jacek Wiśniowski poczuł się źle. Robiło mu się
zimno. We wtorek zmarł. - Nie mogę uwierzyć, że nie ma go już wśród nas
- Marcinowi Furtakowi łamie się głos.
To była kolejna wyprawa po
marzenia. Rafał Brzeski, Marcin Furtak, Daniel Oleksy, Tomasz Kuźnicki,
Franciszek Kramek, Jacek Wiśniowski i Rafał Wójcik z żagańskiego
Speleoklubu Bobry oraz Artur Nowak z gorzowskiej Gawry wyruszyli w
marcu do Papui Nowej Gwinei, by zdobyć następną jaskinię do Korony
Podziemi. Wyprawie patronowała "Gazeta Lubuska” i Onet.pl. Mieli jeden
cel - zejść na głębokość 417 m do jaskini Minye, położonej w samym
środku dżungli.
Samo dotarcie do otworu studni zajęło im dwa
tygodnie. W końcu 8 kwietnia osiągnęli cel. "Studnia była cała
zarośnięta, wisieliśmy na linach i zjeżdżając w głąb, karczowaliśmy
dżunglę” - relacjonował dla "GL” Furtak. I dodał wówczas, że wszyscy
czują się bardzo dobrze.
Foto: G Lubuska
Pełen Artykuł:
Gazeta Lubuska
dodał: admin | źródło: G Lubuska