:: Akt I - Widmo Bankructwa
Artykuł dodany przez: admin (2003-06-15 13:46:27)
![]() |
Akt
I - Widmo Bankructwa. |
Ceny są tam różne
ale jak pokazuje ostatni raport PIH towary sprzedawane
w ten sposób (np.: wyprodukowane dla Lidl czy
Plus`a) w około 80 procentach nie spełniają
wymagań postawionych tym produktom. Są one po
prostu beznadziejnej jakości.
Przyszedł wiec czas kiedy "porządne, francuskie"
sieci zaczęły nie mieścić się w większych miastach
i interesują się coraz to nowymi obszarami.
W na przykład Zielonej Górze dla Intermarche
jest zdecydowanie za ciasno.
Prawie 30 tyś. Żagań to stosunkowo duży i całkiem
atrakcyjny rynek zbytu dla niewielkiego Supermarketu.
W zależności od jego układu i struktury zatrudnia
on około 40 - 50 pracowników (ten Żagański ma
zatrudniać 40). Ale czy rzeczywiście jest to
40 miejsc pracy jakie wygeneruje sklep raczej
można wątpić. Wiadomo że w miejscach gdzie wyrastają
sieci handlowe sklepy o średniej i małej powierzchni
w okolicach zaczynają wymierać. Żagań nie będzie
tu żadnym wyjątkiem.
Nasz reporter (wraz ze specjalistą ds/marketingu i promocji) sprawdził sklepy w pobliżu powstania supermarketu. Ich podatność na kon*****cję i obronę oraz możliwość przetrwania jest przerażająco niska.
- Sklep na ul. Żółkiewskiego to prawdziwy relikt socjalizmu - ściany z lamperią na prędce poskręcane lady i szafki ekspozycyjne. Waga z lat 60 tych super niedokładna z odważnikami. A lodówki chodzą tak głośno jak samoloty odrzutowe na Okęciu. Daję temu przybytkowi 1 miesiąc od czasu powstania Intermarche. Ten sklep dłużej nie przeżyje.
- Sklep sieci "Słoneczko" ul. Kożuchowska to takie stowarzyszenie kupców którzy walczą o przetrwanie na rynku poprzez zrzeszenie i negocjację niższych cen u producentów i dystrybutorów towarów. Takie negocjacje i tak nie dają tego efektu jaki tworzą wielkie sieci: (Metro AG, Jeronimo Martins i inni) oni nie negocjują warunków oni je dyktują. Sytuacja bardzo podobna jak na ulicy Żółkiewskiego. Z tym, że subiektywnie musze powiedzieć że od niedawna jest trochę lepiej. Czyżby oddech kon*****cji na plecach dał się we znaki?
- Sklaep "ABC" ul Myśliwska. Całkiem nieĽle jak na sklepik osiedlowy. Sieć ABC pomaga kolportować ulotki. Działa podobnie jak "Słoneczko". Wybór towarów raczej spory ze świeżością nienajgorzej postarajcie się tylko o świeższe warzywa bo te wyglądają jak żona po przejściach. Niestety ceny tylko wybranych produktów są niskie a do szczęścia potrzeba jeszcze tylko tej podstawowej sprawy niskich cen w ogóle . ABC "Halinka" jest najbliżej nowo budowanego sklepu i musi się najmocniej starać. Widać jednak że coś się robi na plus.
- Delikatesy ul. Nocznickiego to dość duży sklep z dziwnym układem zmuszającym do przeciskania się i ocierania z nie zawsze trzeĽwymi klientami, bo to oni pozostawiają gro pieniędzy zwłaszcza wieczorami i nocą ponieważ jest tu duży wybór alkoholu. Delikatesy miałby rację bytu gdyby postarały się o całodobową sprzedaż alkoholu. To jeden z nielicznych sklepów w Żaganiu czynnych tak długo.
- Sklep spożywczy ul. Nocznickiego To malutki rodzinny sklepik z ograniczonym wyborem produktów (np.: tylko 2-3 marki jogurtów, 4-5 marek piwa) trudno będzie wytrzymać kon*****cję właścicielom w sklepiku z wysokimi cenami i ograniczonym asortymentem wobec ponad 5 tysiącom produktów w Intermarche.
- Sklep warzywniczy ul. Łąkowa to przykład tego jak wygląda sklep, w którym nie inwestuje się od wielu lat. W skapcaniałej i stęchłej piwniczce sprzedaje się wprawdzie bardzo świeże i smaczne produkty, jednak warunki ich sprzedaży urągają wizerunkowi XXI wiecznego handlu, do tego dość wysokie ceny. Jeden w pierwszych na odstrzał przez muszkieterów.
"Wizja lokalna" okazała się czarną wizją. Sklepy miejscowe na osiedlu Łąkowa nie są absolutnie gotowe do jakiejkolwiek kon*****cji z kimkolwiek. Nawet z samym sobą a co dopiero z takim gigantem jak Grupa Intermarche. W placówkach urządzenia techniczne są mocno wyeksploatowane (wagi, koszyki, sprzęt chłodniczy itd.) a personel nie zawsze jest nastawiony przychylnie do klienta. Są to placówki rodzinne które dają utrzymanie rodzinom prowadzącym każdy ze sklepów. Tam gdzie dominuje prawny stosunek własnościowy do lokalu jego wygląd i estetyka jest jako taka ale tam gdzie wchodzi dzierżawa serce się kraja. Czasami wystarczyłaby szczotka do pozamiatania przed sklepem lub szmata do posprzątania w nim lub puszka farby. Jednak nikt o tak podstawowych rzeczach nie pomyślał. Wiem jak wyglądają sklepy sieci Intermarche w innych miastach i z pewnością dba się w nich o porządek wiec będzie to kolejny atut "Francuza".
Czasu do poprawienia własnego wizerunku pozostało
niewiele lada dzień ruszy budowa a wtedy będzie
za póĽno, o ile już nie jest. Nasze przydomowe
żagańskie sklepiki są absolutnie niekon*****cyjne
Nawet jeśli pod uwagę nie bierze się cen. To
smutne ale prawdziwe.
(cdn...)
|

adres tego artykułu: http://www.zagan.org/articles.php?id=44
